Na przełomie stycznia i lutego 2014 roku wraz z grupą 3 przyjaciółek i zrealizowałem planowaną od kilku miesięcy wyprawę na trasie Gdańsk > Kopenhaga > Singapur > Kuala Lumpur > Kota Kinabalu > Dżakarta > Singapur > Kopenhaga  > Gdańsk. Od  właścicieli bloga http://serwer1783622.home.pl (którą to stronę dotychczas systematycznie hejtowałem) otrzymałem propozycję opisania wspomnień na ich blogu. Po zastanowieniu stwierdziłem, że (i w rezultacie zgodziłem na spisanie wspomnień):

  • Twórcy strony http://serwer1783622.home.pl byli w NYC, ja byłem niemalże na antypodach NYC. Warto jako kontrapunkt opisać coś z antypodów NYC;
  • Lubię jadać śledziki, oni w nazwie bloga mają „http://serwer1783622.home.pl” może nadają na tych samych falach … można spróbować;
  • Wiem, próbują mnie tym sposobem spacyfikować jako hejtera, ale biada im, zobaczą, że ja potrafię hejtować samego siebie :).

Tyle tytułem wstępu. Relacja będzie podzielona na etapy opisujące nasze przystanki na trasie podróży.

Etap I

W wymaganym przez linie lotnicze czasie (2 godziny przed odlotem) pojawiamy się na lotnisku Gdańsk Rębiechowo. Zgodnie z planem powinniśmy samolotem linii SAS odlecieć do Kopenhagi, skąd po niespełna 2 godzinach na pokładzie Boeinga 777 linii Singapore Airlines odlecieć do Singapuru. Nasz plan podróży nie przewidywał pobytu w Singapurze na tym etapie. Po niespełna 2 godzinach na Singapurskim lotnisku planowaliśmy przelot do Kuala Lumpur, gdzie miał zakończyć się pierwszy etap naszej podróży i gdzie mieliśmy zarezerwowany hostel.

Taki był plan.

Ale już na początku pojawiły się pierwsze (i na szczęście ostatnie w tej podróży) komplikacje. Samolot z Kopenhagi owszem przyleciał. Ze względów meteo jakiś czas pokręcił się nad lotniskiem w Gdańsku w oczekiwaniu na okienko pogodowe i nie doczekawszy go zawrócił do Kopenhagi. Niby nie nasz problem, przewoźnik jest zobowiązany przebukować nam bilety na inny lot do Singapuru i z tego się wywiązał. W rezultacie do Singapuru lecimy via Frankfurt. Fajnie, ale co dalej ? Wszak w Kuala Lumpur mamy zarezerwowany hostel. Na dodatek nasze bilety na lot Singapur > Kuala Lumpur „poszły się bujać” (no bo klient nie pojawił się na czas). W tym momencie swój potencjał wykazał Internet i tani (199 zł) zabrany w podróż tablet kupiony w Auchan. Korzystając z sieci Wi-Fi na lotnisku we Frankfurcie mailowo powiadamiamy hostel w Kuala Lumpur o przybyciu z wielogodzinnym opóźnieniem. Następnie zakupiliśmy tą drogą nowe bilety na samolot Singapur > Kuala Lumpur (potwierdzenie rezerwacji mamy jedynie w postaci pliku w telefonie). Podróż na trasie Frankfurt  > Singapur przebiega bez międzylądowania. Po 12 godzinach w powietrzu lądujemy w Singapurze. Tu ponownie objawia się potencjał Internetu i urządzeń mobilnych. Na ekranie telefonu pokazujemy pracownikowi lotniska naszą rezerwację na lot Singapur > Kuala Lumpur dokonaną i opłaconą elektronicznie kilkanaście godzin wcześniej we Frankfurcie.  Pracownik linii lotniczych JETSTAR AIRWAYS (ciekawostka – są to australijskie tanie linie lotnicze) odnajduje ją w komputerze bez trudu i tym sposobem polecimy do Kuala Lumpur, gdzie spodziewamy się wreszcie wypocząć i wyspać. Kilka rzeczy zwróciło moją uwagę na lotnisku w Singapurze (nazywa się ono CHANGI AIRPORT):

  • Na lotnisku transport pomiędzy poszczególnymi terminalami odbywa się za pomocą kolejki sterowanej automatycznie. Nie ma w niej motorniczego;
  • Teren terminali, po których się poruszaliśmy, wyłożony jest wykładziną dywanową. W 2015 roku przewinęło się przez to lotnisko i te wykładziny +/- 55 milionów pasażerów (w latach poprzednich pewnie niewiele mniej). Jak wykładziny to wytrzymują? Pewnie w razie potrzeby w ciągu jednej nocy wykładają je na nowo;
  • Pięć ogromnych ogrodów pod dachem;
  • Darmowa sala kinowa, w której wyświetlane są hollywoodzkie hity;
  • Stanowiska z konsolami Xbox;
  • Dla tych, którzy oczekując na następny samolot zapragną opuścić teren lotniska Changi oferuje bezpłatny dojazd i krótkie zwiedzanie centrum Singapuru.

Nie korzystamy z żadnej z tych atrakcji. Po niespełna 3 godzinach odlatujemy do Kuala Lumpur by około godziny 23:00 lokalnego czasu (+7h w stosunku do naszego) dotrzeć  wreszcie do zarezerwowanego kilka tygodni wcześniej hostelu „Raizzy’s Guesthouse” (http://raizzy.com). W czasie tej wyprawy przekonałem się do hosteli (dlaczego ? – w dalszych odcinkach) Nie dane jest nam jednak długo pospać. Koło godziny 1:00 w nocy budzi nas harmider za oknem. Wyglądamy – jakieś tłumy, policja, muzyka, śpiewy, światła. Biorę aparat/telefon i w nocnym odzieniu wybiegam na ulicę. Warto było. Zajawka w postaci wykonanego wówczas zdjęcia, a wyjaśnienie w kolejnym odcinku.

lotnisko-gd

Nasza ekipa na lotnisku Gdańsk Rębiechowo

trasa-lot

System rozrywki pokładowej w samolocie linii Singapore Airlines.

kolejka-singapur

Automatyczna kolejka pomiędzy terminalami lotniska Changi Airport w Singapurze.

hostel-kuala

Nasz hostel w Kuala Lumpur

kuala-zamieszanie

To już Kuala Lumpur. Nie dane nam było długo pospać. Skąd to zamieszanie – w kolejnym odcinku 🙂

Tekst: Tomek Bryk

Zdjęcia: Tomek Bryk

Zapisz

Zapisz

Zapisz

3 rzeczy które musisz zrobić po 50-ce: 1. polecieć do Azji
Tagi:

Komentarze 3 thoughts on “3 rzeczy które musisz zrobić po 50-ce: 1. polecieć do Azji

  • 23 listopada 2016 z 3:44 pm
    Permalink

    He he he, wielkie emocje .. używając współczesnych srodkow komunikacji i bedac uzbrojony w elektronikę po zęby nie sztuka pojechać na drugi koniec swiata. Gdybys do tego Singapuru jechał 3 miesiące wołami, 3 dni płynął lódka a wszystko majac w reku papierowa mape to może by mi zaimponowało.

    Powtórz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *